Oglądałem właśnie ten materiał "Pierwsze łowy dronem podwodnym FIFISH V-EVO na Jeziorze BOREK :p" i szczerze mówiąc, nie mogłem oderwać wzroku od ekranu. Drony podwodne fascynują mnie od dawna, ale dopiero teraz zobaczyłem, jak to naprawdę wygląda od środka, z perspektywy pilota.
Zawsze wydawało mi się, że sterowanie takim urządzeniem to trochę jak granie w grę komputerową. Pchasz joystick do przodu i drone płynie do przodu, koniec historii. Nic bardziej mylnego. Woda to zupełnie inny żywioł niż powietrze. Prądy znoszą sprzęt na boki, widoczność potrafi zniknąć w ułamku sekundy. Najbardziej zaskoczył mnie moment, w którym pilot próbował po prostu podnieść jakiś przedmiot z dna. Wydawałoby się banalne zadanie, a jednak wymagało iście chirurgicznej precyzji. Trzeba było jednocześnie utrzymać drona w bezruchu wbrew prądowi, ustawić kąt chwytaka co do stopnia i przewidzieć, jak każdy najmniejszy ruch wpłynie na osad na dnie, który w każdej chwili może wzbić się i zasłonić cały widok.
Chyba właśnie zakochałem się w tej dziedzinie na nowo.
Film z kanału youtube.com/@Pod wodą
Komentarze